tinygarden.me grzybnia na kołkach grzyby na pieńkach
Ogródek warzywny w mieście!

Projekt: Hodowla grzybów!

Czołem, drodzy grzybiarze! Dzisiaj muszę się z wami podzielić moją zabawą w hodowlę grzybów na pieńkach. Tak, grzybów na pieńkach. Już o nich pisałem i nie, nie chodzi o te, które rosną na drzewach w lesie, ale o te, które można samemu wyhodować w domu. A dokładniej, grzybnię w piwnicy.

Zacznę od tego, że jestem wielkim fanem grzybów. Uwielbiam je jeść w różnych potrawach, a także zbierać w sezonie. Jednak nie zawsze mam czas, ale zawsze mam ochotę na wycieczki do lasu! Grzyby ze sklepu nie zawsze są świeże i smaczne, a nawet pieczarki z domowej hodowli smakują lepiej. Dlatego, jak wiecie, postanowiłem spróbować samemu wyhodować grzyby w domowych warunkach. Można to zrobić za pomocą specjalnych kołków z grzybnią, które wbija się w drewniane pieńki. Są różne rodzaje grzybni, ale ja wybrałem dwie: boczniaka i shiitake. Są to grzyby, o których bardzo dużo słyszałem, a nigdy nie miałem okazji ich spróbować. Ponadto mają wiele właściwości zdrowotnych i odżywczych.

tinygarden.me grzybnia na kołkach grzyby na pieńkach
Woreczki zawierające kołki z grzybnią.

Kołki z grzybnią to jedyna część tego eksperymentu, której nie dam rady przygotować samemu, więc zamówiłem je przez internet na początek lutego. Wybrałem ten termin, bo wtedy będę miał więcej czasu na przygotowanie pieńków i powinno być już trochę cieplej. Jednak jak to w życiu bywa, terminy często się zmieniają. Zwłaszcza sprzedawcom i kurierom. Kołki z grzybnią przyszły w tym tygodniu, czyli prawie miesiąc wcześniej niż planowałem i w dokładnie najzimniejszym obecnie okresie. Nie mogłem ich zostawić na później, bo nie znam się na grzybni tak dobrze jak na zombie i obawiałem się, że mogłyby się zepsuć — zombie też zaczynają się psuć po pewnym czasie. Musiałem więc się wziąć do pracy z pieńkami wcześniej niż planowałem. Czyli dzisiaj.

tinygarden.me grzybnia na kołkach grzyby na pieńkach
Grzegorz wierci dziury w pieńkach.
tinygarden.me grzybnia na kołkach grzyby na pieńkach
Tryb samowyzwalacza to niezawodny pomocnik przy pracach w piwnicy!

Na szczęście, miałem już dwa pieńki, które znalazłem w lesie. Zupełnie nielegalnie. Ogólnie rzecz biorąc to temat na osobną opowieść! Jeden pieniek jest wąski, ale długi i jego przeznaczyłem na grzybnię boczniaka. Drugi jest niski, ale szeroki i cholernie ciężki. Przeznaczyłem go na grzybnię shiitake. Na początku musiałem oczyścić je z mchu i ziemi. Później nawiercałem w nich po 30 otworów w równych odstępach, na całej powierzchni. Właśnie w te otwory wbijałem kołki z grzybnią, licząc, że będzie się ładnie rozprzestrzeniać po całym drewnie. Różne internetowe poradniki zalecają robić wszystko w sterylnych warunkach i w jednorazowych rękawiczkach, żeby nie zabrudzić ani nie uszkodzić grzybni. Uznałem, że bez przesady, ale wbijam te kołki młotkiem w stare, lekko podpróchniałe, wykopane z ziemi drewno, na które nie wiadomo, jaki niedźwiedź właził. Moje ręce raczej dużo więcej brudu i zarazków nie mają od tych pieńków, więc wykorzystałem normalne piwniczne warunki i zwykłe rękawiczki do pracy w ogrodzie. Mogą mnie za to ci internetowi specjaliści wysłać do stu diabłów, przeżyję! Później roztopiłem świeczkę z wosku pszczelego i małym pędzlem zamalowywałem miejsca wbicia kołków. Tym właśnie woskiem. To ma zapobiec wysychaniu i zakażeniu grzybni.

tinygarden.me grzybnia na kołkach grzyby na pieńkach
Wbijanie kołka w przygotowany otwór.
tinygarden.me grzybnia na kołkach grzyby na pieńkach
Zamalowywanie kołków woskiem pszczelim!

Na koniec musiałem polać pieńki wodą, żeby były mokre, bo grzybnia nie lubi się rozwijać w suchych warunkach. Takie mokre zawinąłem porządnie w folię spożywczą i umieściłem w piwnicy. Teraz pozostaje mi czekać do września, bo mniej więcej tyle trwa rozprzestrzenianie się grzybni po drewnie. Liczę, że się uda i że wtedy będę mógł zbierać i jeść moje własne grzyby! Będę was informować o postępach i efektach tego eksperymentu. A może ktoś z was też się skusi na hodowlę grzybów na pieńkach? Jeśli tak, to dajcie znać w komentarzach. A jeśli macie jakieś doświadczenia w tym temacie, to też chętnie się z nimi zapoznam.

Na koniec zdradzę wam, że planuję pozyskać zarodniki z pieczarek kupionych w sklepie i spróbować je wprowadzić do własnego podłoża, aby powstała grzybnia. Jednak historia tego eksperymentu dopiero powstaje na metodzie prób i błędów. Wkrótce o tym napiszę! Do następnego!

Ostatnia aktualizacja: 13 stycznia, 2024   •     Udostępnij na Facebooku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *